Dzisiaj trochę o trampeczkach. O Converse'ach dokładnie. Jako że 90% szpilek, baletek, czółenek i innych takich ma jakże wkurzającą tendencję do spadania z moich małych stópek, trampki są moimi ulubionymi butami. Się zawiąże, się trzyma :P Dwa lata temu, podczas niekontrolowanych zakupów w Paryżu (wyszły odrobinę taniej niż u nas ;)), zainwestowałam w czerwone Converse'y i nie żałuję. Żyją do dziś i mają się dobrze.
Ktoś w Conversie chyba jednak stwierdził, że jednak potrzebuję nowej pary, tworząc wiosenną kolekcję we współpracy z zespołem Gorillaz. Whyy, ja się pytam whyyy? Wcale ich nie potrzebuję, a tak bardzo je chcę :(
Butki wyglądają tak:
Wciąż się waham, które chcę najbardziej. Obecnie skłaniam się w kierunku tych:
Przy okazji projektowania butów, powstała też piosenka. Damon Albarn z Gorillaz, Andre 3000 z Outkast oraz James Murphie - ex-lider LCD Soundsystem, nagrali piosenkę o tytule „DoYaThing", a grafik Gorillaz, Jamie Hewlett, stworzył do niej bardzo, ale to bardzo intrygujący teledysk, który możecie obejrzeć tutaj:
Cała notka jest tak naprawdę tylko wymówką, do napisania o czymś innym. Otóż właśnie dzisiaj są urodziny mojego ulubieńca (miejsce 2, z mojej osobistej listy przystojniaków ;)), a przy okazji właśnie lidera Gorillaz, Damona Albarna :D Yeaaay... Happy Birthday Damon!
Źródła zdjęć:
http://www.selectism.com/news/2012/02/09/gorillaz-10-year-anniversary-converse-chuck-taylor-all-star-sneakers/
http://blurppy.com/2012/03/02/official-video-do-ya-thing-converses-latest-3-artists-1-song-collaboration-features-the-gorillaz-andre-3000-and-james-murphy-of-lcd-soundsystem/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damon. Pokaż wszystkie posty
23 marca 2012
20 stycznia 2012
Urodziny piosenki
20 stycznia 1997 roku zespół Blur wydał singiel pod jakże tajemniczym tytułem Beetlebum. Czyli dzisiaj jest dokładnie 15 rocznica tego ważnego wydarzenia. A że to jedna z moich ulubionych piosenek, to posłuchajcie ;D
6 października 2011
Aparatka to ja ;)
Dzisiaj poznacie kolejną ciekawostkę z cyklu "czego o mnie nie wiecie".
Sia jest aparatką :D Dokładnie od lipca 2010 na górnych ząbkach i od września 2010 na dolnych.
Moje ząbki zawsze były dość problematyczne. O ile mój brat ma idealny uśmiech po mamie, tak mi się trafił mniej idealny po tacie ;) Co chwilę mam jakiś ubytek, a szkliwo ściera mi się w zasadzie od nie wiadomo czego. Ale jakoś nad tym zapanowałam, inwestuję w dobre pasty i mam niezwykle kochane panie stomatolog.
Idealnie proste też oczywiście nie były, więc zdecydowałam się na aparat. No i mam. Nie do końca taki zwyczajny metalowy, tylko Damon Q. Bezligaturowy/samoligaturujący, czyli bez tych kolorowych gumeczek ;) Zameczki są, trochę mniejsze, niż w klasycznym aparacie, a to dobrze, bo mam raczej małe zęby.
Damon działa trochę szybciej - ale i tak jeszcze trochę ponoszę.. Mniej boli - i faktycznie boli mnie tylko przez około dzień po wizycie, a czasem wcale. Wizyty kontrolne są co 6 tygodni, a nie co miesiąc - akurat dzisiaj miałam ;)
No i nosi imię jednego z moich ulubionych wokalistów i wampirka z Pamiętników Wampirów, taki dodatkowy plus ;)
Odpowiednio Damon Albarn i Damon Salvatore.
Niby to tylko trochę metalu, ale cholerstwo działa. Dopiero teraz widzę, jaki miałam wąski zgryz. Teraz mam szeroki, hollywoodzki uśmiech :D Chwilowo mam nawet kilka niewielkich szparek, a kiedyś miałam spore stłoczenia. Szparki są dobre, znaczą że ząbki mają więcej miejsca ;) Na dzisiejszej wizycie pooplatali mi zameczki przezroczystym czymś, skutecznym czymś, bo boli jak nie wiem co, a przerwy znikają z minuty na minutę. Cholerstwo jest takie silne, że do jutra rana chyba już wszystkie znikną ;) , a ząbki trafią na swoje ostateczne miejsce.
Mam jeszcze takie magiczne gumeczki, wyciągi, które zaczepiam na haczykach między górną 3, a dolną 6. Miały za zadanie wyciągnąć żuchwę do przodu, bo do tego wszystkiego miałam jeszcze tyłozgryz. Przez jakiś czas nosiłam gumeczki bez przerwy. Bardzo polubiłam dialogi:
Ktoś - A co tu masz?
Sia - Gumeczki :D
Później miałam zakładać gumeczki na kilka godzin wieczorem i na noc, a dzisiaj pan ortodonta nakazał nakładać tylko na noc, czyli zbliżam się do końca. Gumeczki były bardzo niepozorne, ale zdziałały cuda, nawet nie wiem kiedy. Teraz widzę, że faktycznie miałam ten tyłozgryz, tylko żyłam w nieświadomości ;)
Damon pożera sporą część moich oszczędności, ale efekty są tego absolutnie warte.
A sam aparat wyjątkowo mi pasuje ;) Zawsze wyglądałam uroczo, ale z aparatem na ząbkach osiągnęłam już chyba szczyt czaru i wdzięku ;) Dlatego jakoś specjalnie mi nie zależy żeby go jak najszybciej zdjąć. Niech się ząbki ładnie ustawią i przyzwyczają do nowej pozycji. Później jeszcze parę lat retencji, żeby nie zechciały wrócić na dawną pozycję...
Trochę z tym jest zachodu. Ale jeśli ktoś nie jest zadowolony ze swojego uśmiechu i ma pieniążki, to nie ma się co zastanawiać, tylko dać się zadrutować :D
Sia jest aparatką :D Dokładnie od lipca 2010 na górnych ząbkach i od września 2010 na dolnych.
| |
| fot. http://www.keywordpictures.com/abuse/dientes%20de%20lata/// |
Idealnie proste też oczywiście nie były, więc zdecydowałam się na aparat. No i mam. Nie do końca taki zwyczajny metalowy, tylko Damon Q. Bezligaturowy/samoligaturujący, czyli bez tych kolorowych gumeczek ;) Zameczki są, trochę mniejsze, niż w klasycznym aparacie, a to dobrze, bo mam raczej małe zęby.
![]() |
| fot. http://www.adelspergerortho.com/damon.html |
Damon działa trochę szybciej - ale i tak jeszcze trochę ponoszę.. Mniej boli - i faktycznie boli mnie tylko przez około dzień po wizycie, a czasem wcale. Wizyty kontrolne są co 6 tygodni, a nie co miesiąc - akurat dzisiaj miałam ;)
No i nosi imię jednego z moich ulubionych wokalistów i wampirka z Pamiętników Wampirów, taki dodatkowy plus ;)
Odpowiednio Damon Albarn i Damon Salvatore.
![]() |
| fot. http://iwannamakeoutwithyouallthetime.blogspot.com |
![]() |
| fot. http://aroganto.blogspot.com |
Niby to tylko trochę metalu, ale cholerstwo działa. Dopiero teraz widzę, jaki miałam wąski zgryz. Teraz mam szeroki, hollywoodzki uśmiech :D Chwilowo mam nawet kilka niewielkich szparek, a kiedyś miałam spore stłoczenia. Szparki są dobre, znaczą że ząbki mają więcej miejsca ;) Na dzisiejszej wizycie pooplatali mi zameczki przezroczystym czymś, skutecznym czymś, bo boli jak nie wiem co, a przerwy znikają z minuty na minutę. Cholerstwo jest takie silne, że do jutra rana chyba już wszystkie znikną ;) , a ząbki trafią na swoje ostateczne miejsce.
Mam jeszcze takie magiczne gumeczki, wyciągi, które zaczepiam na haczykach między górną 3, a dolną 6. Miały za zadanie wyciągnąć żuchwę do przodu, bo do tego wszystkiego miałam jeszcze tyłozgryz. Przez jakiś czas nosiłam gumeczki bez przerwy. Bardzo polubiłam dialogi:
Ktoś - A co tu masz?
Sia - Gumeczki :D
Później miałam zakładać gumeczki na kilka godzin wieczorem i na noc, a dzisiaj pan ortodonta nakazał nakładać tylko na noc, czyli zbliżam się do końca. Gumeczki były bardzo niepozorne, ale zdziałały cuda, nawet nie wiem kiedy. Teraz widzę, że faktycznie miałam ten tyłozgryz, tylko żyłam w nieświadomości ;)
Damon pożera sporą część moich oszczędności, ale efekty są tego absolutnie warte.
A sam aparat wyjątkowo mi pasuje ;) Zawsze wyglądałam uroczo, ale z aparatem na ząbkach osiągnęłam już chyba szczyt czaru i wdzięku ;) Dlatego jakoś specjalnie mi nie zależy żeby go jak najszybciej zdjąć. Niech się ząbki ładnie ustawią i przyzwyczają do nowej pozycji. Później jeszcze parę lat retencji, żeby nie zechciały wrócić na dawną pozycję...
Trochę z tym jest zachodu. Ale jeśli ktoś nie jest zadowolony ze swojego uśmiechu i ma pieniążki, to nie ma się co zastanawiać, tylko dać się zadrutować :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)






