Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 50's Girls Reloaded. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 50's Girls Reloaded. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2011

Bourjois Flower Perfection ciąg dalszy.

Nie tak dawno temu informowałam was o najnowszym podkładzie Bourjois, Flower Perfection. (o tuuu, w notce Bourjois Flower Perfection, czyli azaliowy podkład przedłużający młodość) i o mojej miłości do Bourjois. Niestety, jak to w życiu bywa, okazało się, że to miłość nieodwzajemniona.


Bo o ile nam z serii Flower Perfection dostał się tylko podkład, tak Francuzki (i mieszkanki wieeelu innych krajów pewnie też...) mają podkład, bazę wygładzającą, sypki puder i pędzel. Niesprawiedliwość!





No chamstwo po prostu. Trochę mnie pociesza, że bazę Base Lissante Incolore Flower Perfection, mogę sobie zastąpić bazą matująco-wygładzającą Bell (bardzo dobrą swoją drogą ;)), puder Poudre Libre nouvelle génération Flower Perfection, sypkim pudrem Essence z LE 50's Reloaded, a pędzel le Pinceau Flower Perfection- pędzelkiem Essence z LE Moonlight (coś nade mną  czuwało, że kupiłam od razu dwa ;P)


Wnioski na dzisiaj:
- Bourjois mnie nie kocha
- ... i oznajmia mi to przez facebooka.
- Nie mieć wyrzutów sumienia, przez kupowanie wszystkiego z limitek Essence.
- Francuski to piękny język ;)

Zdjęcia pochodzą ze stron:
https://www.facebook.com/BourjoisParis
https://www.facebook.com/pages/Bell-kosmetyki-do-makija%C5%BCu/138560052835170
http://www.fashionata.be/beauty/essence-moonlight-collection
http://beautyinbrussels.blogspot.com/2011/06/essence-50s-girls-reloaded-limited.html

25 lipca 2011

Essence LE 50’s Girls Reloaded


Pora na kolejną essence’ową notkę. Od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką pomadki w odcieniu 02 i’m sailing i translucent loose powdera  01 ahoy!, czyli po prostu transparentnego pudru sypkiego.

Opakowanie pomadki jak widać, bardzo mocno inspirowane ;)


Kolor pomarańczowy, więc postanowiłam porównać ją z inną pomarańczową pomadką Kobo Professional – Orange. 
O ile Kobo jest różowo-pomarańczowa, tak i’m sailing jest beżowo-pomarańczowa.

Po lewej Kobo - Orange, po prawej Essence LE 50's Girls Reloaded - i'm sailing
Chciałam jeszcze zrobić porównanie z Rimmel Moisture Renew 700 Nude Delight, ale została w Gdańsku, więc do końca września jej nie zobaczę :(
 
Szminka jest kremowa, bez ani jednej drobinki. Łatwo się nakłada i nie najgorzej trzyma.  Zapach delikatny, słodko-szminkowy. Nie ma właściwości nawilżających, ale na szczęście też nie wysusza ust. W opakowaniu jest 3,5g, ważna 18 miesięcy od otwarcia, wyprodukowano we Włoszech. 


Puder pachnie budyniem w proszku. W sumie składu na opakowaniu nie podali... Może to faktycznie jest budyń w proszku?

Cokolwiek to nie jest, pachnie tylko w opakowaniu. Na twarzy wygląda naturalnie i całkiem porządnie matuje. Oczywiście nie na cały dzień, ale na kilka godzin spokojnie. 

Tak wygląda na łapce, jak się rozprowadzi to nic nie widać, w końcu jest transparentny ;)


Opakowanie tym razem nie inspirowane, tylko czysto Essence’owe. W takim samym jest rozświetlacz Sun Club, a kiedyś był rozświetlacz z LE Eclipse. Różnią się tylko kolorami i tym, że puder nie ma lusterka, a tamte chyba miały.  

To tyle z limitkowych zdobyczy. Z balleriny przygarnęłabym jeszcze kilka rzeczy, gdybybym miała jak... Róż, może cienie i najjaśniejszy błyszczyk... Za to z 50's kusiła mnie jeszcze tylko druga szminka, ale sobie wmówiłam, że przecież i tak bym jej nie używała, co zapewne jest prawdą.

I jeszcze marynarski teledysk, bo tak pasuje ;)

24 lipca 2011

Essence LE Ballerina Backstage


Moja pierwsza swatchowa notka. Proszę więc o wyrozumiałość, tolerancję i może jakieś cenne rady na przyszłość ;) 

Na początek postanowiłam przedstawić wam kilka rzeczy z Ballerina Backstage. W końcu są takie ładne, urocze, dziewczęce i miłe dla oka. Idealne na pierwszy raz ;) Cen nie podaję, bo przyjechały do mnie z Niemiec (historia opisana w poprzedniej notce ;))

Lakier w kolorze On Your Gracile Tiptoe. Odcień strrrasznie trudny do uchwycenia na zdjęciu. Przejrzałam też inne swatche w internecie i to też nie to. Albo wychodzi zbyt pomarańczowy, albo zbyt różowy. A on jest tak pomiędzy ;) Niby żywy, a jednak stonowany na tyle, że jutro będzie mi towarzyszył na moim pierwszym dniu praktyk.

Stworzyłam porównanie z innymi pomarańczowo-koralowymi lakierami z mojej kolekcji. Najbardziej podobny do odcienia Crystal Strenght, ale tamten jest jednak bardziej pomarańczowy. Czyli udało się, nie mam dwóch identycznych lakierów :D


Od lewej: Essence LE Whoom!Boom! – Andy, you’re a star; Essence LE Ballerina Backstage - 03 On Your Gracile Tiptoe; Lovely, Crystal Strenght 524(? Tu nie jestem pewna, bo mam ucięte cyfry do połowy, ale po ich dolnej części wnioskuję, że to właśnie 524. W każdym razie pochodzi z tegorocznej letniej kolekcji); Rimmel, Lycra.PRO - 318 Coral Queen;  China Glaze - Flip Flop Fantasy.


2 warstwy, zdjęcie przy oknie. Podejrzewam, że przydałaby się 3 warstwa do idealnego krycia. Buteleczka ma 10ml, lakier jest kremowy, maluje się w miarę dobrze. Schnie dość szybko. Zdjęcia robiłam parę minut po pomalowaniu i nic się nie odcisnęło, także sukces. O trwałości się nie wypowiem, bo są świeżo malowane ;)
I przepraszam, wiem że nie jest to przykład idealnie pomalowanych paznokci, ale kiedyś w końcu opanuję tę sztukę.

Błyszczyki 02 On Your Gracile Tiptoe i 03 Do a Floating Pirouette. Swatchowanie na ustach mnie przerosło, przyznaję. Ale jest zdjęcie na łapce.


Oba błyszczyki mają dobrą pigmentację i malutkie, malutkie drobinki. Zwykle nie toleruję drobinek w błyszczykach, bo tylko się rozłazi to to po całej twarzy i wkurza, ale te są na prawdę mini i niedrażniące, za to ładnie migoczące. Mają dość gęstą konsystencję, więc niestety włosy bardzo chętnie kleją się do ust, ale za to sam błyszczyk też się dłużej tych ust trzyma, przez tą gęstość, więęc... Nie wiem co lepsze :P


Opakowanie jest cudowne. Te koroneczki i pointy są absolutnie rozbrajające. A jeszcze lepszy jest pędzelek. Mięciutki, milutki, nierozczapirzajacy się, nie za duży, nie za mały – idealny. Drogi Essence zostań przy nim, ja cię proszę. Przynajmniej w limitowanych edycjach. Prrroszę...


I na koniec, przeurocza opaska do włosów. Niby to różowe, niby koronkowe i nie ukrywam, absolutnie zbędne, ale musiałam ją mieć. Musiałam. A jeszcze za taką cenę (€1,49). No musiałam ;) 


Oprócz tego, że jest niewątpliwie śliczna, to jest jeszcze porządnie wykonana, z gumeczką,więc trzyma się na swoim miejscu. Jak ktoś lubi opaski to jak najbardziej kupować.


Gościnnie w notce pojawił się lakier Andy you’re a star. 
Tak, kupiłam go, bo ma nazwę od tej piosenki. 
 Essence wie jak mnie zdobyć...  

23 lipca 2011

Essence'owe zdobycze z Ballerina Backstage i 50's Girls Reloaded


Muszę się wyżalić. W moim kochanym, rodzinnym mieście nie ma Drogerii Natura czyt. nie mam jak się dorwać do szafy z kosmetykami Essence. I o ile przez większość roku to nie jest aż taki problem, bo studiuję sobie w Trójmieście i mam pełną wolność i dowolność w wyborze drogerii, to teraz w wakacje cierpię :P Po prostu cierpię. 

Zbawieniem okazało się wizażowe-essencowe zamówienie (i w tym miejscu piękne dzięęękuuujęęę Agacie za zakupy  :* i mejaczkowi za wysyłkę ;*). 

Dla przypomnienia, a może jeszcze ktoś nie widział, nadchodzące limitowane kolekcje Essence prezentują się tak:



Ballerina Backstage – teoretycznie ma być dostępna w Naturach w sierpniu, czy faktycznie będzie to się jeszcze okaże. Wiadomość z ostatniej chwili mówi, iż limitka ta pojawiła się w Douglasie, więc już w ogóle nie wiadomo co się dzieje :P

50's Girls Reloaded – podobno w Naturze jej nie będzie. Za to będzie (a nawet już w niektórych jest) w innych niesieciowych drogeriach, które sprzedają Essence. (takich też w mojej okolicy nie ma, grrrr...)
Tak czy inaczej, kilka chciejstw, z obu limitek, jest od wczoraj w moich łapkach :D 
Tutaj ładnie pozują na zdjęciu:


I tak oto z balleriny mam: 2 błyszczyki - 02 On Your Gracile Tiptoe i 03 Do a Floating Pirouette, lakier - 03 On Your Gracile Tiptoe i przeuroczą opaskę do włosów :P A z 50’s: szminkę 02 I'm Sailing i transparentny puder sypki.

Moooże uda mi się zamieścić tu w najbliższym czasie jakieś swatche, ale nic nie obiecuję. Bo może się okazać, że zupełnie nie umiem robić swatchowych zdjęć i będzie wstyd coś takiego publikować. Co jest bardzo prawdopodobne... Ale spróbuję ;)

Amy... Szkoda, strasznie szkoda...
And now the final frame
Love is a losing game