Pochwalę się wam, a co... W momencie gdy czytacie ten wpis, stoję sobie zapewne w kolejce przed łódzką Atlas Areną, albo nawet jestem już w środku i czekam na koncert Muse :D
Zamierzam się wyśpiewać, wykrzyczeć i wyskakać za wszystkie czasy. Bo o ile na co dzień jestem raczej spokojną osóbką, tak na koncertach wstępuje we mnie małe szaleństwo. A że uważam Muse za najlepszy istniejący koncertowy zespół świata, raczej nie powinni mnie i tym razem rozczarować.
Niestety nie udało mi się nigdzie kupić fluorescencyjnych bransoletek, więc nie dołączę do fanowskiej akcji wspólnego świecenia w ciemności, ale za to jak na kosmetykomaniaczkę przystało, pomalowałam sobie paznokcie w "okładkowe" barwy. Właśnie w takich momentach życia przydaje się mieć cały karton lakierów do paznokci.
Zostawiam was z Hysterią.
<śpiewam, krzyczę, skaczę i tańczę> ;)
