Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cellulit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cellulit. Pokaż wszystkie posty

20 stycznia 2013

CelluOFF

Chyba wam się tu jeszcze nie chwaliłam, że wygrałam rozdanie na blogu Makiazas 23 KLIKU. Nagrodą był 3 miesięczny zapas suplementu diety CelluOFF. Sama bym się pewnie na taką kurację nie zdecydowała, ale skoro już wygrałam, to używałam. A skoro używałam, to podzielę się z wami moją opinią ;)

Według producenta:
CelluOFF suplement diety jest innowacyjnym preparatem przeznaczonym dla kobiet aktywnie walczących z cellulitem (ćwiczenia fizyczne, dieta antycellulitowa). CelluOFF może być także stosowany wspomagająco podczas intensywnych programów wyszczuplających. Pierwsze rezultaty widoczne już po miesiącu stosowania.

Składniki: ekstrakt z gorzkiej pomarańczy, otoczkowany olej z ogórecznika lekarskiego (Borago officinalis L.), zawierający nie mniej niż 9% kwasu g-linolenowego, żelatyna, suchy ekstrakt z liści pokrzywy (Urtica dioica), kompleks zawierający nie mniej niż 70% przyswajalnej krzemionki pozyskany z pędów bambusa (Bambusa vulgaris), suchy ekstrakt z morszczynu pęcherzykowatego (Fucus vesiculosus), standaryzowany na 0,1% zawartość jodu, amid kwasu nikotynowego (niacyna), D-pantotenian wapnia (kwas pantotenowy), stearynian magnezu (E 470b) - substancja przeciwzbrylająca, krzemian glinowo–potasowy (E 555) – nośnik , dwutlenek tytanu (E 171) – barwnik, ryboflawina (witamina B2), monoazotan tiaminy (witamina B1), błękit brylantowy FCF (E 133) – barwnik, D-biotyna (biotyna).


Według mnie:
Kapsułki CelluOff mają kolor niebieski, czyli niezbyt jadalny ;) Wystarczy zażywać 1 kapsułkę dziennie, najlepiej po posiłku. Kapsułki są dość sporych rozmiarów, ale na szczęście nie miałam problemów z ich połykaniem. Obowiązkowe popicie wodą bardzo ułatwia sprawę. W opakowaniu znajduje się ich 30, co wystarcza na miesięczną kurację (no tak mniej więcej ;) w końcu niektóre miesiące mają 31 dni. ale z drugiej strony czasem się zapomni o wzięciu tabletki. no i jest jeszcze luty... ;))

Moja kuracja dość niefortunnie odbyła się w szarych i zimnych, a w między czasie wypadły jeszcze Święta, w które jak wiadomo się tylko siedzi i je, więc o żadnej diecie antycellulitowej nie było mowy. Z ćwiczeniami też raczej nie poszalałam...  Można się więc było spodziewać, że efekty nie będą specjalnie powalające. Jednak o dziwo jakieś tam są.

Cellulit faktycznie zrobił się mniej widoczny. Skóra na udach jest zdecydowanie jędrniejsza i bardziej napięta. Co prawda nadal widać pewne nierówności, ale jest lepiej niż było. Co więcej, nawet w ubraniu widzę, że moja uda stały się bardziej smukłe.  Spodnie zdobiły się luźniejsze, a akurat w udach się przecież raczej nie rozciągają. Trochę żałuję, że nie zrobiłam żadnych pomiarów :/ Co ciekawe, wydaje mi się, że skóra na ramionach też mi się ujędrniła. Są mniej sflaczałe niż były :P W sumie tego producent nie obiecywał, ale skoro działało od środka, to chyba mogło jakoś wpłynąć też na ramionka hm?
Pierwsze efekty działania CelluOFF zauważyłam tak mniej więcej w połowie drugiego opakowania, czyli po 1,5 miesiąca kuracji. W sumie mam wrażenie, że w drugim miesiącu używania CelluOFF osiągnęło szczyt możliwości swojego działania na moich udach, a trzecie to już tylko podtrzymuje efekty. (... które pewnie znikną po jakimś czasie od odstawienia :/)

Opakowanie CelluOFF kosztuje około 100zł. Chociaż widziałam, że w tej cenie można kupić w promocji 3 opakowania i to już jest bardziej sensowna cena. Aczkolwiek muszę przyznać, że świadomość łykania tak drogich tabletek, wywoływała u mnie czasem myśli typu "hmm, chyba nie powinnam pożerać tej paczki chipsów". I nie pożerałam. Więc coś w tym jest ;)

Podsumowując: Nadal uważam, że cellulit trzeba atakować z kilku stron na raz. Jeśli zamierzacie porządnie wziąć się za walkę z cellulitem (a wiosna już coraz bliżej ;)), CelluOFF będzie dobrym wspomagaczem do diety, ćwiczeń i masaży. Sam cudów jednak nie zdziała.