24 lipca 2011

Essence LE Ballerina Backstage


Moja pierwsza swatchowa notka. Proszę więc o wyrozumiałość, tolerancję i może jakieś cenne rady na przyszłość ;) 

Na początek postanowiłam przedstawić wam kilka rzeczy z Ballerina Backstage. W końcu są takie ładne, urocze, dziewczęce i miłe dla oka. Idealne na pierwszy raz ;) Cen nie podaję, bo przyjechały do mnie z Niemiec (historia opisana w poprzedniej notce ;))

Lakier w kolorze On Your Gracile Tiptoe. Odcień strrrasznie trudny do uchwycenia na zdjęciu. Przejrzałam też inne swatche w internecie i to też nie to. Albo wychodzi zbyt pomarańczowy, albo zbyt różowy. A on jest tak pomiędzy ;) Niby żywy, a jednak stonowany na tyle, że jutro będzie mi towarzyszył na moim pierwszym dniu praktyk.

Stworzyłam porównanie z innymi pomarańczowo-koralowymi lakierami z mojej kolekcji. Najbardziej podobny do odcienia Crystal Strenght, ale tamten jest jednak bardziej pomarańczowy. Czyli udało się, nie mam dwóch identycznych lakierów :D


Od lewej: Essence LE Whoom!Boom! – Andy, you’re a star; Essence LE Ballerina Backstage - 03 On Your Gracile Tiptoe; Lovely, Crystal Strenght 524(? Tu nie jestem pewna, bo mam ucięte cyfry do połowy, ale po ich dolnej części wnioskuję, że to właśnie 524. W każdym razie pochodzi z tegorocznej letniej kolekcji); Rimmel, Lycra.PRO - 318 Coral Queen;  China Glaze - Flip Flop Fantasy.


2 warstwy, zdjęcie przy oknie. Podejrzewam, że przydałaby się 3 warstwa do idealnego krycia. Buteleczka ma 10ml, lakier jest kremowy, maluje się w miarę dobrze. Schnie dość szybko. Zdjęcia robiłam parę minut po pomalowaniu i nic się nie odcisnęło, także sukces. O trwałości się nie wypowiem, bo są świeżo malowane ;)
I przepraszam, wiem że nie jest to przykład idealnie pomalowanych paznokci, ale kiedyś w końcu opanuję tę sztukę.

Błyszczyki 02 On Your Gracile Tiptoe i 03 Do a Floating Pirouette. Swatchowanie na ustach mnie przerosło, przyznaję. Ale jest zdjęcie na łapce.


Oba błyszczyki mają dobrą pigmentację i malutkie, malutkie drobinki. Zwykle nie toleruję drobinek w błyszczykach, bo tylko się rozłazi to to po całej twarzy i wkurza, ale te są na prawdę mini i niedrażniące, za to ładnie migoczące. Mają dość gęstą konsystencję, więc niestety włosy bardzo chętnie kleją się do ust, ale za to sam błyszczyk też się dłużej tych ust trzyma, przez tą gęstość, więęc... Nie wiem co lepsze :P


Opakowanie jest cudowne. Te koroneczki i pointy są absolutnie rozbrajające. A jeszcze lepszy jest pędzelek. Mięciutki, milutki, nierozczapirzajacy się, nie za duży, nie za mały – idealny. Drogi Essence zostań przy nim, ja cię proszę. Przynajmniej w limitowanych edycjach. Prrroszę...


I na koniec, przeurocza opaska do włosów. Niby to różowe, niby koronkowe i nie ukrywam, absolutnie zbędne, ale musiałam ją mieć. Musiałam. A jeszcze za taką cenę (€1,49). No musiałam ;) 


Oprócz tego, że jest niewątpliwie śliczna, to jest jeszcze porządnie wykonana, z gumeczką,więc trzyma się na swoim miejscu. Jak ktoś lubi opaski to jak najbardziej kupować.


Gościnnie w notce pojawił się lakier Andy you’re a star. 
Tak, kupiłam go, bo ma nazwę od tej piosenki. 
 Essence wie jak mnie zdobyć...  

23 lipca 2011

Essence'owe zdobycze z Ballerina Backstage i 50's Girls Reloaded


Muszę się wyżalić. W moim kochanym, rodzinnym mieście nie ma Drogerii Natura czyt. nie mam jak się dorwać do szafy z kosmetykami Essence. I o ile przez większość roku to nie jest aż taki problem, bo studiuję sobie w Trójmieście i mam pełną wolność i dowolność w wyborze drogerii, to teraz w wakacje cierpię :P Po prostu cierpię. 

Zbawieniem okazało się wizażowe-essencowe zamówienie (i w tym miejscu piękne dzięęękuuujęęę Agacie za zakupy  :* i mejaczkowi za wysyłkę ;*). 

Dla przypomnienia, a może jeszcze ktoś nie widział, nadchodzące limitowane kolekcje Essence prezentują się tak:



Ballerina Backstage – teoretycznie ma być dostępna w Naturach w sierpniu, czy faktycznie będzie to się jeszcze okaże. Wiadomość z ostatniej chwili mówi, iż limitka ta pojawiła się w Douglasie, więc już w ogóle nie wiadomo co się dzieje :P

50's Girls Reloaded – podobno w Naturze jej nie będzie. Za to będzie (a nawet już w niektórych jest) w innych niesieciowych drogeriach, które sprzedają Essence. (takich też w mojej okolicy nie ma, grrrr...)
Tak czy inaczej, kilka chciejstw, z obu limitek, jest od wczoraj w moich łapkach :D 
Tutaj ładnie pozują na zdjęciu:


I tak oto z balleriny mam: 2 błyszczyki - 02 On Your Gracile Tiptoe i 03 Do a Floating Pirouette, lakier - 03 On Your Gracile Tiptoe i przeuroczą opaskę do włosów :P A z 50’s: szminkę 02 I'm Sailing i transparentny puder sypki.

Moooże uda mi się zamieścić tu w najbliższym czasie jakieś swatche, ale nic nie obiecuję. Bo może się okazać, że zupełnie nie umiem robić swatchowych zdjęć i będzie wstyd coś takiego publikować. Co jest bardzo prawdopodobne... Ale spróbuję ;)

Amy... Szkoda, strasznie szkoda...
And now the final frame
Love is a losing game

22 lipca 2011

Do you read me?


Stało się. Nadeszła ta piękna chwila w mym życiu - znowu zaczynam pisać bloga. „Znowu”, bo już kiedyś jeden prowadziłam.  Ale to było ładnych parę lat temu, ludzie się zmieniają, więc i blog będzie zupełnie nowy. 

Jak już sam nagłówek wskazuje, blog będzie o moich obsesjach, tych większych i mniejszych. A trochę tego jest. Zakupoholizm, kosmetykoholizm, serialoholizm itd... Generalnie chyba łatwo się uzależniam, ale tylko od niegroźnych rzeczy ;) Jeśli pisanie bloga też mnie tak wciągnie, możecie się spodziewać wielu, wieeelu notek. O wszystkim i o niczym.

Tak, cierpię na nadmiar wolnego czasu w te wakacje ;) I czuję wewnętrzną potrzebę się „pouzewnętrzniać” . Choćby nikt miał tego nie przeczytać :P Tak więc uwaga, uwaga – oficjalnie uważam bloga z obsesjami Sii za otwartego!

Piosenka na dzisiajGhinzu - Do You Read Me